Kanały:
Wpisy
Komentarze

Rusichi: Total War

Polecam fantastyczną modyfikację dla Medieval II Total War – Rusichi TW (Русичи – to staroruskie sformułowanie można przetłumaczyć, jako “Synowie Ruskiej Ziemi”).

Jeśli chcecie poczuć powiew bryzy znad Dniepru, to musicie zagrać w Rusichi!

http://www.twcenter.net/forums/showthread.php?t=187774

Przystępując do gry mamy do wyboru sprawowanie rządów nad jednym z trzech dostępnych księstw ruskich:

  • Rusią Kijowską
  • Republiką Nowogrodzką
  • Księstwem Włodzimiersko-Suzdalskim

Rozgrywka rozpoczyna się w 1157 roku.

Mając do dyspozycji wojów ruskich oraz narzędzia terroru (ściąganie potwornie wysokich podatków), jak i możliwości handlowe; jako nowy Wieki Książe musimy doprowadzić do zjednoczenia ziemi ruskiej! Epickie bitwy, intrygi i oddech grozy ze strony dzikich koczowników będą towarzyszyły nam aż do zwycięstwa,.. bądź hańby i rozgrabienia ziem naszego Księstwa.

Poczujcie ruską ziemię pod stopami, niech towarzyszy Wam krzyk jastrzębia. Podnieście miecz i zepnijcie swego rumaka ostrogami. Oto nadszedł Wasz czas. Oby Ruś czciła Wszą chwałę po wieki!

Sława bohaterom!

rusichitw

Nawet na YouTube można znaleźć interesujące treści dotyczące historii Rusi Kijowskie. Poniżej ciekawie zrealizowany pierwszy odcinek serii “История Государства Российского” traktujący o Ruryku:

Seria bazuje na potężnym dziele “Historia Państwa Rosyjskiego” Nikołaja Karamzina – pisarza i historyka (1766-1826).

Kolebka Rusi – Wirtualny zwiad

Wczorajszy wieczór był dla mnie wielkim doświadczeniem. Piękno i potęga dzikiej północy Rusi wywarły na mnie wrażenie nieporównywalne do niczego, co wcześniej widziałem z wirtualnego nieba…

Wszystko zaczęło się na wojskowym lotnisku oddalonym od Leningradu o niespełna 15km. Była godzina 5.55 czasu lokalnego. Niedopita herbata, do połowy zjedzona kromka czerstwego chleba, przykryta plastrem żółtego sera, pozostały jeszcze nie uprzątnięte w kantynie, gdy powolnym krokiem zmierzałem przez płytę lotniska do hangaru. Słońce leniwie rozciągnięte nad horyzontem dokuczało zmęczonym oczom. Pofałdowana blacha hangaru okrywała smukłą sylwetkę mego Jaka 3. Poczciwa maszyna. Znamy się od kilku miesięcy. Nasz pierwszy raz niemal nie skończył się centralnym zderzeniem z maszyną Fw-190 Luftwaffe. Szczęśliwie ”adolfik” był się rozerwał na tysiące drobnych odłamków na około 40m przed nosem mojej maszyny. Nie łatwo o takie zwycięstwo nad FW, którego odporność na ostrzał urosła do rangi legendy. Jednak, tym razem - seria radzieckich pocisków, kaliber 20mm, poskromiła złowrogą kreaturę.

Stary, poczciwy Jakowlew. Siergiej kiwnięciem głowy daje znać, że wszystko w porządku. Wciskam “kontakt” i maszyna zaczyna nerwowo wibrować, hangar wypełnia ryk silnika i znajomy zapach spalin. Otwierane drzwi hangaru niemiłosierni zgrzytają pod wpływem szorowania po nierównej metalowej szynie. Manetka delikatnie w przód i “Olga” sprawnie wytacza się przed hangar. Za mną już pędzi Władimir w swojej maszynie.

Do kabiny wdziera się ostre powietrze. Mgła jeszcze otula zieleń soczystych traw wzdłuż betonowego pasa. Zwisającą rękę, w oczekiwaniu na pozwolenie do startu, przesuwam bez celu po wilgotnej blasze tuż pod prowadnicą owiewki. Chłód zaległ na metalowych elementach kabiny. Jest pozwolenie. Manetka do oporu. Władimir czyni to samo, i z hukiem pędzimy po pasie w stronę wschodzącego słońca.

Maszyna pnie się w górę, przed moimi oczyma otwiera się bezkresna Ruś. Przechylam maszynę delikatnie na lewe skrzydło. Władimir jest tuż za mną, po mojej prawej stronie. Cały czas wznosimy się. Mgła, trawa, beton, ludzie…, wszystko zostaje w dole. Wznosimy się powoli, nie ma potrzeby by rezygnować z widoku otwierającego się przede mną.

Głęboka zieleń lasów popękana licznymi korytami strumieni otula nieliczne, już żółknące pola. Ludzi nie widzę. Tylko ziemia – Ruska Ziemia. Atmosfera jest niesposobna do opisania. Maszyna Władimira bucha niebieskimi płomieniami z rur wydechowych. Huk silnika, warkot tnącego powietrze śmigła i trzaski w hełmofonie – to wszystko co słyszę. I nie mam ochoty na więcej.

Pędzimy na wschód. Miasto noszące imię Wodza zostało kilkadziesiąt kilometrów za naszymi ogonami. Teraz mknę wzrokiem po delikatnym brzegu Ładogi. Ślizgam się w powietrzu jak delfin wzdłuż bałwanów spienionej wody, ledwo widocznych z tego pułapu. Jej granat rozbłyskuje promieniami wschodzącego słońca, które pomarańczową poświatą pokrywa wszystko na swej drodze. Lecimy wzdłuż południowego brzegu jeziora. Z mojej perspektywy nie mogę dojrzeć północnego brzegu, to jakby ocean słodkich wód rozerwał ziemię pod mymi skrzydłami.

Po 25 minutach od przekroczenia miejsca, w którym początek bierze Newa, zbliżamy się do szerokiej delty Wołchowa. Dalej polecimy jego korytem. Jeszcze chwila, dosłownie kilka minut dzieli nas od grodu zajętego przez Ruryka – Starej Ładogi. Obniżamy lot. Wystarczy delikatne zejście w dół i w prawo by po chwili moja maszyna podrywała wodę za ogonem. Jestem kilka metrów na rzeką. Brzegi otacza mroczny, pierwotny las. Teraz stanowi dla mnie brunatną ścianę. … CDN.

….

Skandynawowie w Starej Ładodze

Niezwylke intrygujące jest skonfrontowanie latopisu Nestora “Powieść minionych lat” z odkryciamy archeologicznymi z obszaru Starej Ładogi, Nowogrodu i Kijowa. Wbrew licznym opiniom, dotychczas promowanym przez stronę rosyjską, a wcześniej radziecką, obecność skandynawów nie sprowadza się do nielicznych przybyszów, lecz do licznych grup, które zasiedlały tereny wschodnie na przestrzeni wielu stuleci. Odkrycia archeo potwierdzają, że Ładoga, Nowogród, Psków były zdominowane przez skandynawów. W tyle nie pozostawał Kijów. Liczne artefakty, znajdujące analogie w odkryciach, choćby ze szwedzkiej Birki, potwierdzają teorię, że to skandynawowie ukształtowali Ruś kulturalnie, a z pewnością militarnie. Oczywiście dość szybko następowała ich slawizacja (potwierdzają to imiona, choćby Igor – Ingvarr, Oleg – Helgi), ale to właśnie Waregowie (jak Słowianie określali wikingów) doprowadzili do ukształtowania się tworu, jakim była Ruś Kijowska.

Polecam “Ruś Wikingów” Władysława Duczko. Pozycja obowiązkowa.

SPECNAZ

Wczorajszego wieczora na kanale Discovery Word miałem przyjemność oglądać odcinek z serii Weaponology – Historia Oręża. Odcinek poświęcono radzieckiemu cudowi techniki wojskowej, a mianowicie karabinowi maszynowemu AK-47 (Kałach) i jego późniejszym modyfikacjom.

Zainteresowała mnie nie tyle historia AK-47, co opowieść o radzieckiej formacji do zadań specjalnych – SPECNAZ. SPECNAZ, którego historia rozpoczęła się od wojny domowej w Hiszpanii, to zabójcza i okrutna formacja. Materiał przedstawiony na Discovery, z właściwą dozą szacunku, opiewał umiejętności radzieckich (poźniej rosyjskich) komandosów. Na uwagę zasługują tu metody szkoleniowe przywołane w programie, którym poddawani są żołnierze tej formacji. Wystarczy zacytować, iż metody którymi posługuję się instruktorzy, w każdym innym niż ZSRR/Rosja kraju, uznano by za barbarzyńskie i uwłaczające godności człowieka. Dodać można, iż większość żołnierzy z formacji do zadań specjalnych krajów zachodnich, nie ukończyłaby szkolenia w SPECNAZ. Wielu żołnierzy SPECNAZ ginie już podczas przygotowania do służby.

Program był ciekawy i ku mojemu zaskoczeniu jego autorom nie umknęła jedna z najgroźniejszych broni Rosji (a wcześniej ZSRR). Nie jest to AK-47, nie jest to Su33 lub T-90, lecz Ruski Wojownik - wyszkolony w sztuce przetrwania za wszelko cenę i eliminacji wroga, bez oglądania się na metody Fair Play. Jaka historia tego narodu, takie metody…

Nowa grafika i Rusowie

Właśnie bawię się w modyfikację bloga i zauważyłem możliwość zmienienia domyslnej grafiki. Nie mogłem sobie odmówić. Zamieszczam więc fragment jedego z moich ulubionych rysunków Angusa McBride. Pewnie większość patrząc na ten rysunek pomyśli o wikingach, ale ja widzę tu Rusów z Nowogrodu!

————————–

“… Roku 6367 [859]. Waregowie zza morza ściągali dań z Czudów i ze Słowien [nowogrodzkich], i z Mery, i z Wesów, i z Krywi-czów, a Chazarzy ściągali z Polan, i z Siewierzan, i z Wiatyczów po srebrnej monecie i po wiewiórce od dymu.
Roku 6370 [862]. Wygnali [Słowienie, Krywicze i inne plemiona] Waregów za morze i nie dali im dani, i poczęli sami władać sobą. I nie było u nich sprawiedliwości, i powstał ród przeciw rodowi, i były u nich zwady, i poczęli wojować sami ze sobą. I rzekli sobie: „Poszukamy sobie kniazia, który by władał nami i sądził wedle prawa”. I poszli za morze ku Waregom, ku Rusi. Bowiem tak się zwali ci Waregowie — Rusią, jako się drudzy zowią Szwedami, inni Normanami i Anglami, a jeszcze inni Gotami — tako i ci. Rzekli Rusi Czudowie, Słowienie, Krywicze i Wesowie: „Ziemia nasza wielka jest i obfita, a ładu w niej nie ma. Przychodźcie więc rządzić i władać nami”. I wybrali się trzej bracia z rodami swoimi, i wzięli ze sobą wszystką Ruś i przyszli do Słowien najprzód, i siadł najstarszy, Ruryk, w Nowogrodzie, a drugi, Sineus, na Białym Jeziorze, a trzeci, Truwor, w Izborsku. I od tych Waregów przezwała się ziemia ruska. Nowogrodzianie zaś — ci ludzie są wareskiego rodu, a przedtem byli Słowienie.
Po dwóch zaś latach umarł Sineus i brat jego Truwor. I objął władzę wszystką sam Ruryk i rozdawał mężom swoim grody — owemu Połock, owemu Rostów, innemu Białe Jezioro. A w tych grodach Waregowie są przybyszami, a pierwsi mieszkańcy w Nowogrodzie — Słowienie, w Połocku — Krywicze, w Rostowie — Mera, w Białym Jeziorze — Weś, w Muromie — Muroma, i tymi wszystkimi władał Ruryk. I byli przy nim dwaj męże, nie krewni jego, lecz bojarowie, i uprosili go (by ich puścił) do Carogrodu z rodem swoim. I poszli Dnieprem, i przechodząc mimo ujrzeli na górze grodek. I spytali, mówiąc: „Czyj to grodek?” Tamci zaś rzekli: „Byli trzej bracia, Kij, Szczek i Choryw, którzy zbudowali grodek ten i pomarli, a my, ród ich, siedzimy tu płacąc dań Chazarom”. Askold tedy i Dir zostali w grodzie tym, i zgromadzili mnóstwo Waregów i poczęli władać ziemią polańską. Ruryk zaś w tym czasie władał w Nowogrodzie…” 
- Nestor, Powieść Minionych Lat.

————————– 

No właśnie. Chcieli sobie chłopcy pobuszować w Carogrodzie, pięknym Dnieprem się wyprawili ze Starej Ładogi, by po drodze gród Kija zagarnąć. Cudowna historia Kijowa! Jednak skutym kajdanami niewolnikom, gnanym na południe przez barbarzyńskich Rusów, których dzikie oczy już błyszczały greckim złotem, ten gródek handlowy musiał się mniej atrakcyjnie rysować…

Zaczynam!

Dziś pierwszy wpis za pośrednictwem tego “ustrojstwa”… Mam nadzieję, że praca w tej technologii sprawi mi wiele radości i zaprowadzi do interesujących treści.

Nigdy nie miałem blog’a, podobno w chwili obecnej to już obciach, ale jakoś nie znajdowałem potrzeby dzielenia się z innymi własnymi przemyśleniami, wątpliowsciami, czy czymkolwiek co jest osobiste.

Zaczynam pisać. Postanowione. A skąd taki tytuł blog’a? Bardzo interesują mnie dzieje “dzikiej” Europy, a szczególnie terenów przynależnych obecnie do Polski, Ukrainy, Białorusi i innych wschodnich prowincji. Mam nadzieję, że znajdę czas by napisać kilka ciekawych informacji na temat dawnych dni, kultury ludzi, których historia jest, jak dla mnie, bardziej intrygująca niż dokonania Imperium Romanum i Bizancjum razem wziętych.

Pozostawiając jeszcze kilka słów w zapasie – kończę, ale zapewne nie na długo. Pozdrawiam i życzę miłego dnia!

P.S. Muszę jeszcze poustawiać tutaj wszystko, a doświadczeń w osobistym administrowaniu czymkolwiek, co związane z informatyką, nie mam. Ciężkie są losy laika.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.